Weltschmerz – ból istnienia. „Cierpienia młodego Wertera” („Pomoce maturalne” cz. 3)

,,Weltschmerz”, czyli inaczej ból istnienia, był tendencją charakterystyczną dla młodych ludzi, żyjących w pierwszej połowie XIX wieku. Często ,,inspirację” dla swoich działań, zapożyczali oni z postaw  bohaterów utworów literackich czołowych romantyków: Goethego, Mickiewicza, czy Słowackiego. Jedną z najbardziej znanych, można by rzec standardowych, postaci kojarzących się z nieszczęśliwą miłością oraz rozważaniami nad sensem życia jest niewątpliwie Werter, bohater ,,Cierpień młodego Wertera” Johanna Wolfganga von Goethego. Na jego przykładzie chciałabym ukazać istotę romantycznej ,,choroby wieku” oraz udowodnić, iż nie dotyczy ona wyłącznie sposobu myślenia współczesnych mu ludzi.

Werter to przypuszczalnie około dwudziestoletni młodzieniec, który z powodu kłopotów wywołanych romansem z niejaką Eleonorą, ucieka na wieś położoną w okolicach Wahlheimu, aby pośród okoliczności przyrody, pochłonięty rysowaniem i czytaniem książek, odzyskać spokój ducha. Jednak romantyczna natura Wertera kieruje jego myśli na inne tory. W ten sposób, na samym początku powieści, ujawnia się skłonność bohatera do unikania problemów oraz stawiania siebie, za każdym razem, w miejscu ofiary. Werter, prawdopodobnie, już od momentu przyjścia na świat posiadał w sobie nasienie ,,weltschmerzu”, choć wówczas ani też później, nie mogło przyjść mu do głowy, aby właśnie tak określić całość skomplikowanych uczuć panujących w jego wnętrzu. Ziarno z biegiem lat kiełkowało, by w młodości ujrzeć światło dzienne i zawładnąć wszelkimi jego czynami. Bohater, krótko po dotarciu na wieś, zachwyca się jej pięknem, stara się wszystkimi zmysłami chłonąć świat fauny i flory, z rozkoszą obserwuje sielskie obrazki przedstawiające życie prostych ludzi, wręcz zachłystuje się świeżym podmuchem nowych doznań. Czuje, że powoli popada w twórcze otumanienie, lecz pomimo tego, wcale nie ma ochoty się z niego otrząsnąć. W tym miejscu, po raz pierwszy dotyka go apatia, jaką można by przyrównać do wstępnej fazy ,,choroby wieku”, podczas której jeszcze przez chwilę może cieszyć się złudnym szczęściem. Niebawem młodzieniec poznaje Lottę. Staje się ona jedynym celem jego istnienia oraz wszelkich dążeń. Oto po raz kolejny miłość, która teraz uskrzydla go i przydaje blasku jego dniom, już niedługo stanie się dla niego przyczyną bólu w konsekwencji doprowadzając do popełnienia samobójstwa. Werter świadomie tkwi w trójkącie pomiędzy Lottą i Albertem. Żyje urojeniami, jednak mimowolnie na pewno przeczuwa, że nie ma szans w rywalizacji ze stateczną i wierną naturą narzeczonego dziewczyny, który, w przeciwieństwie do niego, potrafi zapewnić jej szczęśliwe, spokojne życie. Zresztą najprawdopodobniej gdyby sytuacja wyglądała inaczej, Werter po prostu zrezygnowałby z Lotty, ponieważ przestałaby być dla niego tak ,,atrakcyjna”. Młodzieniec nieustannie rozmyśla nad sensem istnienia, rozkłada swoje uczucia oraz doznania na najmniejsze cząsteczki, analizuje je, epatuje się swoim cierpieniem. Tak naprawdę boi się szczęścia, nie stara się nawet o nie walczyć. Bohater jest świadkiem jak w konfrontacji z rzeczywistością jego marzenia, ideały oraz wzorce upadają, odsłaniając przerażające obrazy, z którymi nie może się pogodzić.

obraz02

Werter dzieli się swoimi przeżyciami z przyjacielem Wilhelmem, który stanowi dla niego jedyną prawdziwie bliską osobę oraz jest ,,lekarzem duszy”. Młodzieniec niestety nie słucha jego rad, ponieważ ,,weltschmerz”, niczym narkotyk, nie pozwala mu właściwie oceniać intencji przyjaciela. W jednym z listów do Wilhelma opisuje mu swój obecny stan ducha, w którym widoczne jest postępowanie autodestrukcji bohatera . Młodzieniec coraz wyraźniej dostrzega, że jego uczucie nigdy nie doczeka się zaspokojenia. Nie chce dopuścić do siebie świadomości porażki. Szczególnie, że wiele innych idei, w które wierzy, prędzej czy później, ulega zniszczeniu. Ból istnienia ,,pozwala mu” najpierw na idealizację obiektu westchnień, a następnie pozbawia złudzeń i ukazuje wyłącznie puste ruiny. Wertera przeraża stan, w jakim się znalazł. Traci kontrolę nad własnym ciałem i umysłem. Czuje się niespokojny. Chciałby pokonać ogarniającą go apatię, ale jednocześnie nie potrafi skupić się na żadnej konkretnej czynności. Nawet tworzenie, książki, natura – wszystko co kształtowało go w okresie błogiego spokoju, przed wykiełkowaniem nasienia ,,weltschmerzu”, stają się dla niego odpychające. W jego głowie tkwi tylko Lotta. Werter za sprawą rad przyjaciela, posiada jeszcze na tyle rozwagi, iż podejmuje próbę powrotu do życia. Zastanawia się nad rozpoczęciem pracy w poselstwie. Pozornie plan ten ma na celu uwolnienie bohatera od fascynacji Lottą poprzez zajęcie go produktywnym działaniem. Jednak przypuszczam, że podświadomie, Werter zwyczajnie zazdrości Albertowi spokoju wnętrza oraz jasności celów, a w ten sposób pragnie upodobnić się do niego, tym samym uzyskując przychylne spojrzenie ze strony Lotty. Zamiar ten budzi w nim jednak wiele wątpliwości, ponownie poprzez strach oddala się od szczęścia. Nie ma w tym jednak nic dziwnego. Przecież jest romantykiem! Czyż romantyk mógłby dobrowolnie pozwolić  zakłóć się w kajdany prozy życia? Choroba, której przyczyną jest on sam, jego utopijna natura, powraca falą ze zdwojoną siłą, rozmywając wszelki rozsądek. Werter nie jest już niczego pewien. W swojej duszy dostrzega tylko chaos, niepokój oraz niemożliwe do zaspokojenia pragnienie. Z korespondencji Wertera dowiadujemy się, że w późniejszym czasie młodzieniec jeszcze wielokrotnie popadał w stany euforii i depresji, które dodatkowo nadwyrężały jego tkliwe serce.

Natomiast przebłyski prawdziwej rzeczywistości rozrywały je bezlitośnie na kawałki. Bohater słysząc w jak lekceważący sposób Lotta mówi o śmierci, uświadomił sobie, iż wcale nie jest tak krystalicznie idealna. Może nawet domyślił się, że dziewczyna czerpie poniekąd korzyści z posiadania dwóch wielbicieli. Ta myśl odebrała mu dosłownie wszystko. Poza tym wszelkie obrazki idylli prostego życia, takie jak: piękna miłość parobka do gospodyni, ubogiej matki do swoich dzieci, sędziwego proboszcza do orzechów, które, wydawać by się mogło, przetrwają wszystko, po powrocie Wertera do Wahlheimu pozostawiły po sobie tylko mgliste wspomnienie. Miłość podobna do tej niszczącej Wertera od wewnątrz, wywołała wszechobecne zniszczenie. Werter nie miał szans na ocalenie. Nawet przyroda, szara, brudna, obskurna, na każdym kroku nie pozwalała mu zapomnieć o bólu. Także dawne lektury nie przynosiły już ukojenia. Młodzieniec sięgał tylko po ,,Pieśni Osjana” Macphersona, a w ostatnich chwilach życia czytał ,,Emilię Galotti”.

Weltschmerz – choroba przejawiająca się innym postrzeganiem świata, silniejszą wrażliwością oraz refleksyjnością natury. Niektórzy się z nią rodzą. Inni nigdy nie zrozumieją, czym tak naprawdę jest. Prowadzi ona do wielu cierpień, zamyka człowieka w błędnym kole własnych złudzeń z trzaskiem rozbijanych o twarde kanty szablonów rzeczywistości. Werter pragnął się z niej uwolnić, ja pragnę się z niej uwolnić, każdy pragnie, choć to niemożliwe. Młodzi ludzie marzą, mają nadzieję, tworzą piękne idee. Więc może przyczyna ,,Weltschmerz” nie leży w naszej psychice, ale w świecie, który pod wieloma względami powinien wyglądać zupełnie inaczej?

Patrycja Ogłaza

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Weltschmerz – ból istnienia. „Cierpienia młodego Wertera” („Pomoce maturalne” cz. 3)

  1. Brak chęci do czegokolwiek , brak nadziei, zero radości, utrata nadziei i wiary we własne szczęście, brak sensu i chęci, żeby dalej żyć..oto prawdziwy weltschmerz. Dobry post, znalazłem wiele podobieństw u Wertera i siebie. Nadmierna wrażliwość , nieustanne cierpienie duszy , to tylko niektóre czynniki,które po pewnym czasie mogą doprowadzić do faktów, myśli, z którymi nie da się żyć. Między innymi dlatego tacy wrażliwcy, jak Werter, mają odwagę popełnić samobójstwo..Ludzie mniej wrażliwi mogą sobie tylko wyobrazić, jak silne musi być wewnętrzne cierpienie, skoro przewyższa chęć życia i doprowadza do tak niezwykłego czynu. Myśli samobójcze to jedno, a samobójstwo , to drugie . Trzeba naprawdę welkiej odwagi , żeby zrobić coś takiego . Jak wtedy stanąć przed Bogiem ?

    • Drogi Werterze! Zgadzam się, że do popełnienia samobójstwa potrzeba odwagi. Uważam jednak, że większą odwagą i siłą wykazuje się ten, kto istnieje, mimo bólu istnienia! Odpowiadając na pytanie: samobójca nie ma gwarancji, że stanie przed Bogiem. Możliwe, że strąci się tym samym do VII kręgu piekielnego? („Boska komedia”)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s