Wokulski vs Judym. „Lalka” vs „Ludzie bezdomni” („Pomoce maturalne” cz. 2)

Temat: „Stanisław Wokulski i Tomasz Judym są określani mianem wielkich idealistów i spadkobierców romantycznych idei. Na ile pasują do nich te określenia? Na podstawie podanych fragmentów tekstu i znajomości ,,Lalki” Bolesława Prusa i ,,Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego porównaj ich drogi życiowe, osobowość cele oraz drogi do ich realizacji.”

,,Wszystko, czym dusza jego żywiła się, tak samo jak ciało chlebem, w czyn się zamienić nie mogło, musiało pozostać sobą, tym samym, marzeniem.”

Stanisław Wokulski i Tomasz Judym to postaci w wielu aspektach bardzo do siebie podobne. Obaj są wielkimi idealistami. W ich duszach toczą ze sobą walkę potężne, przeciwstawne siły, które niszczą ich od wewnątrz. Ich poglądy i potrzeby nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości, trwają poniekąd w  nieustającym konflikcie ze światem zewnętrznym. Nie mogą odnaleźć się w swoim otoczeniu. Pragną działania, zmian, ale jednocześnie wrodzona wrażliwość wprowadza ich tymczasowy marazm. Szczególnie dotkliwy, kiedy widzą, że ich starania nie przynoszą pożądanych rezultatów. Jak we śnie łowiąc chimery, biegnąc bez opamiętania, gubią samych siebie.

Wokulski i Judym wywodzą się z niskich klas społecznych. Stanisław pochodzi ze zubożałej szlachty, natomiast Tomasz jest synem szewca. Przez całe życie prześladuje ich kompleks niższości społecznej. Nawet wówczas, kiedy po latach ciężkiej pracy udaje im się osiągnąć wysoki status w towarzystwie. Oboje dobrze wiedzą, co stanowi prawdziwą miarę człowieka. Mają świadomość, jak ogromną wartość posiada praca, ponieważ sami wiele w życiu doświadczyli.  Judym miał wprawdzie nieco więcej szczęścia, ponieważ w dzieciństwie z rodzinnego domu zabrała go ciotka Pelagia i łożyła pieniądze na jego kształcenie oraz utrzymanie. Niemniej jednak nie były to dla Tomasza szczęśliwe lata. Nie zaznał rodzinnego ciepła. Był pomiatany przez domowników oraz gości ciotki, traktowany niczym ładna zabawka, dekoracja salonu. Ostatecznie jednak Judym został lekarzem i wyjechał na praktyki do Paryża. Wokulski natomiast będąc dzieckiem, pracował jako subiekt w sklepie u Hopfera. Nikt nie dał mu nawet szansy, aby mógł rozwinąć swój intelektualny potencjał, wybić się z motłochu. Mimo że Stanisław bardzo pragnął się uczyć był z tego powodu szykanowany. A miał wiele talentów, o czym świadczy choćby jego powodzenie w interesach, jakie towarzyszyło mu w dorosłym życiu, spryt, dzięki któremu w krótkim czasie zdobył duży majątek, a także szybkie nauczenie się języka angielskiego. Spotęgowane pragnieniem dorównania stanowi arystokratycznemu, a szczególnie zrozumienia rozmów panny Łęckiej, która często posługiwała się tym językiem. Zarówno Wokulskiemu, jak i Judymowi, mimo niskiego pochodzenia, udało się osiągnąć sukces w niektórych dziedzinach życia, co świadczy o tym, że obaj są naprawdę wybitnymi jednostkami.

Wokulski i Judym bardzo cenili naukę. Nawet jeśli nie potrafili lub nie mogli się w pełni jej poświęcić, zawsze stanowiła ona dla nich ośrodek największych wartości, w których kierunku mogli się zwrócić, kiedy nie umieli sobie poradzić z własną osobowością i uczuciami. Wokulski czuł się zafascynowany badaniami profesora Geista nad wynalezieniem metali lżejszych od powietrza. Chciał nawet brać w nich aktywny udział, ale nie był do tego zdolny, ponieważ miłość do Izabeli Łęckiej wpływała na niego destrukcyjnie, nie pozwalała mu skupić się dostatecznie na żadnej aktywności życiowej. To ona stanowiła centrum jego zainteresowań, pragnień i marzeń. Judym, jako lekarz, chciał wytyczać w medycynie nowe szlaki. Uważał, że jego profesja jest bardzo wyjątkowa, stanowi swoiste powołanie. Sądził, że lekarze są odpowiedzialni nie tylko za leczenie swoich pacjentów, ale także za poprawianie warunków ich życia i przeciwdziałanie chorobom. Był bardzo otwarty na nową wiedzę. Pragnął dzielić się nią ze swoimi kolegami w Warszawie. Niestety jego światły wykład na temat higieny został odrzucony przez szacowne, konserwatywne grono medyków.

Obaj bohaterowie odczuwają silną potrzebę poświęcenia się dla innych. Wprawdzie nie jest ona czysto bezinteresowna, ale wywołana wieloma czynnikami, niemniej jednak skłania ich do zrezygnowania z własnego dobra na rzecz ogółu. Wokulski podczas Wielkiego Piątku składa na ręce kwestujących panny Łęckiej i hrabiny Koralowej bardzo wysoki datek na rzecz ubogich. W późniejszym życiu także prowadzi różne działania o charakterze filantropijnym. Wynika to po części z pragnienia zbliżenia się do arystokratów, którzy często organizują akcje charytatywne. W „Lalce” znajdziemy przykłady niesienia przez niego pomocy innym, jak choćby wyciągnięcie z nędzy woźnicy Wysockiego, sprowadzenie na dobrą drogę nierządnicy Marii. Poświęcenie osoby Judyma ma inny wymiar. Już sam zawód lekarza implikuje taką działalność. Tomasz jednak jest wyjątkowy. Pragnie czegoś więcej. Ma swoją własną wizję. Wyraźnie widzi problemy z jakimi musi borykać się cisowskie uzdrowisko i chce je logicznie rozwiązać. Uważa, że osuszenie terenu jest konieczne, ponieważ wilgoć i zgnilizna wywołują u pacjentów oraz mieszkańców malarię. Nie może znieść bezmyślności oraz interesowności Krzywosąda, który spuszcza brudną wodę do rzeki płynącej przez pobliską wioskę, mimo że ludzie czerpią z niej wodę do picia. Judym jest wrażliwy na krzywdę ludzką, niemniej jednak za jego postępowaniem stoi głęboko skrywane poczucie długu wobec świata, konieczność nieustannego wynagradzania bratu okresu jego młodości, kiedy ciotka Pelagia wybrała jego – Tomasza, tylko dlatego, ponieważ był ładniejszy. Wiktor natomiast musiał zostać w rodzinnym domu. Nie uzyskał równych szans na rozwój. Żyje w nędzy i musi wraz z żoną ciężko pracować w fabryce. Judym pomaga mu finansowo. Obaj bohaterowie oddają siebie innych, jednak ich działania nie wypływają z czysto ideologicznych pobudek. Często odczuwają obrzydzenie wobec brzydoty, brudu i nędzy świata. Nie mogą znieść tego widoku, ponieważ przypomina im on o własnej przeszłości oraz o tym, że dookoła nadal trwają podobne warunki, nic się nie zmieniło.

Wokulski i Judym są bardzo zagubionymi ludźmi. Być może osiągnęliby w życiu coś ważnego, jednak ich myśli i umysły zatruwają napotykane na drodze niezwykłe kobiety. Nie ma w tym naturalnie nic dziwnego. Może tylko to, że Wokulski odnajduje swoją ukochaną będąc już mężczyzną w średnim wieku. Dlatego też jego uczucia wybuchają ze zdwojoną siłą, ponieważ nigdy ich nikomu nie okazywał. Przez lata kumulowały się w nim, aby teraz zniszczyć go doszczętnie. Stanisław zakochuje się w pannie Łęckiej, zjawiskowej dziewczynie pochodzącej ze zubożałej szlachty. Staje się ona drogowskazem jego serca. Wszelkie jego działania w jakiś sposób wiążą się z jej osobą. Zdobycie majątku, założenie spółki handlowej, próby uzyskania wysokiego statusu wśród arystokracji, filantropia, rozbudzenie młodzieńczego ognia miłości w duszy – to wszystko tylko dla niej. Dziewczyna jednak okazuje się próżną, nie docenia jego przywiązania i szczerości uczuć, wychowana w idealnym świecie, nieznająca trudów życia, nie może pogodzić się ze świadomością pochodzenia adoratora. Tak naprawdę nie zasłużyła na jego miłość. Wokulski był jednak zaślepiony jej niszczycielskim urokiem. Być może było to wywołane jaskrawym kontrastem pomiędzy nimi, być może była to zupełnie przypadkowa fascynacja. Niemniej jednak z powodu odrzucenia przez Izabelę, Wokulski, zgodnie z treścią książki, prawdopodobnie popełnia samobójstwo w ruinach zasławskiego zamku. Ukochana Judyma – Joanna Podborska, guwernantka panien Orszeńskich – jest zupełnie inną osobą. Inteligentna, pracowita, wrażliwa. Przeszła w życiu wiele trudnych chwil, dlatego też umie docenić i odwzajemnić prawdziwe uczucie Tomasza. Można by rzecz, że są oni dla siebie stworzeni. Niestety Tomasz nie potrafi przezwyciężyć w sobie wewnętrznego konfliktu pomiędzy tęsknotą za szczęściem osobistym a potrzebą poświęcenia się dla innych, spłacenia długu wobec świata. Mężczyzna zrywa zaręczyny z Joanną. Uznaje, że jest aż do śmierci skazany na bezdomność i nie zasługuje na normalne życie. Tym samym unieszczęśliwia nie tylko siebie, ale także niczemu nie winną Joasię.

Idealistyczne podejście do rzeczywistości Wokulskiego oraz Judyma zniszczyło im życie. Człowiek, który posiada w sobie ten szczególny rodzaj wrażliwości, wrażliwości romantyka, nigdy nie zazna spokoju. Wewnętrzne burze, nieporządek w chaosie i destrukcja, destrukcja na każdym polu. Chyba jednak istnieje jakaś nadzieja, ponieważ z tych niszczycielskich sił musi w końcu powstać coś stałego i wartościowego. Tylko czy  niemożliwe do ulżenia cierpienie takich ludzi nie jest nazbyt wysoką ceną za te wartości?

,,Cóż to za okrutna dola nie być do niczego przywiązanym, niczego nie pragnąć, a tak wiele rozumieć… (…)”.

Patrycja Ogłaza

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s