Krzesło czy potwór? (Milan Kundera)

Opisać kobietę „od środka” jest nie sposób. Na tym załamują się największe tytany literatury. Kobietę „od środka” może opisać tylko kobieta. Rzecz dziwna – nigdy tego nie robi.[1]

Przytakuję Witkacemu, ale gdyby tak spróbować nie „od środka”, a „od zewnątrz”? I znajduję pisarza, Milana Kunderę, którego powieściowe bohaterki są w y k r e o w a n e  w sposób zupełnie mnie (kobietę) przekonywujący. „Na tym załamują się największe tytany literatury”: nie wierzę Flaubertowi w jego „Panią Bovary”, nie „kupuję” „Anny Kareniny” Tołstoja (obie pozycje gorąco rekomendowane przez Kunderę). Kluczem, za pomocą którego Kundera tak „skutecznie” tworzy obrazy swoich bohaterek jest moim zdaniem właśnie ten kierunek: od ciała do wnętrza tego ciała (ducha, duszy), od przedmiotu do jego (prze)znaczenia, od wyglądu fizycznego do wyglądu metafizycznego itd. Kierunek ten pozwala na odsłanianie kolejnych warstw, co niekoniecznie musi się kiedyś skończyć, oraz na solidną argumentację „posunięć” ciała względem ducha i odwrotnie. Niepogodzenie ciała i duszy w człowieku jakie zakłada Kundera przykładowo w „Nieznośnej lekkości bytu”, czy „Żarcie” szczególnie plastycznie „odmalowuje” w postaciach kobiecych ukazując te dwie główne „substancje tworzące” człowieka jako nurtujące go, wieczne sprzeczności. Teresa (bohaterka „Nieznośnej…”) patrzy w lustro tak długo, aż przestanie widzieć podobieństwo swojej twarzy do twarzy swej matki. Patrzy tak długo, aż owo podobieństwo zastąpi jej dusza. Kundera nazywa duszę Teresy „nią samą”, jej „charakterem”.

Przykład ten pobudza do refleksji na temat czym jest widzenie, a czym, od razu rozróżniam, postrzeganie. Co widzi Teresa w lustrze, co chciałaby widzieć, co zobaczyć, a co spostrzec? Pytanie przenoszę na łono(!) sztuki, a w szczególności jej odbiorców. Na pierwszy plan wysuwa się prawdziwość „kunderowskiego kierunku”. Cóż widzisz najpierw? Konkretnego Świętego, jakiegoś mężczyznę? Możliwe, iż tylko majaczy przed Tobą prostokątny kształ, gdyż okulary Ci zaparowały, a może właśnie wszedłeś do ciemnego pomieszczenia i  d o t k n ą ł e ś czegoś, co znalazło się na Twej drodze?

Dzieło sztuki istnieje jako pewna materia, jak krzesło czy kamień. Ale co sprawia, że obraz, rzeźba lub inny przejaw „działalności artystycznej” nie traktujemy na równi z kubkiem czy długopisem, tj. te pierwsze potrafią uruchomić w nas „różne mechanizmy” bazując na poznaniu czasem wyłącznie opartym na zmyśle wzroku? Może chodzi o „czystą” świadomość? To dzieło sztuki – zachwyć się, przeżyj, poczuj, pomyśl. A to długopis – zwykły przedmiot codziennego użytku. Jedno i drugie może być „ładne”, jest stworzone, wymyślone przez człowieka. Nachodzi mnie myśl, że tam, gdzie pozwala się lub nawet wymaga osobistej interpretacji nie można mówić o skończoności. I na tym może polega sztuka, że z góry przydano jej cechę nieokreśloności. Choć publikacje dotyczące historii sztuki opiszą nam, że to taki kierunek, a w tym wieku, tamte wpływy, inne środki, tu przedstawiono leżącą, a tam nóżka, to mimo wszystko, w domyśle pozostawiono nam prawo do interpretacji. Interpretacja zawiera się w widzeniu tego, na co patrzymy. Dlatego każdy z nas widzi, postrzega inaczej. Cóż jednak, ktoś powie, nie mogę zinterpretować długopisu? Otóż wydaje mi się, że właśnie interpretacja jest domeną sztuki, wszystkich sztuk. Zaś funkcja długopisu jest oczywista, a jego interpretacja (…)

W swej powieści „Nieznośna lekkość bytu” w oparciu o dwie bohaterki, Teresę oraz jej matkę, Kundera daje nam lekcję dotyczącą pojęcia piękna. Okazuje się bowiem, że nie jest ono jednoznaczne, tj. nie ma na nie stałej recepty, ustalonych proporcji, które determinują jego istnienie. Nie ma przepisu na ogólnie pojęte „piękno”. „Piękno” okazuje się być względne i elastyczne. Piękno duchowe, piękno fizyczne, ale niech nas nie zmyli to ostatnie sformułowanie – c i a ł o „ładne”, jak i ciało „brzydkie” może być równie „piękne”.

Zjawisko widzenia jest determinowane światłem rozpatrywanym zarówno fizycznie jak i metafizycznie. Możemy założyć, że wszystko ma jakieś wewnętrzne światło, blask, co za tym idzie posiada ź  r ó d ł o światła.

D z i a ł a n i e  Teresy, która patrzy na swe ciało, a dokładniej twarz, aby z o b a c z y ć swoją duszę, z pozoru absurdalne, jest jak najbardziej realistyczne. Dlaczego nie założyć, że na naszej twarzy, jak pryszcz na nosie urzęduje dusza? W krześle możemy widzieć krzesło, ale pamiętam, że jako mała dziewczynka, leżąc w mroku zobaczyłam kiedyś w nim potwora, a nie krzesło. I nie potwora-krzesło, za sprawą w y o b r a ź n i zmieniłam zupełnie funkcję stojącego w tym, co zwykle miejscu krzesła czyniąc zeń potwora, którego bałam się wówczas tak silnie, iż spociłam się kryjąc w pościeli. Akt umysłu spowodował skutki cielesne. Mój strach, niczym dusza Teresy, wystąpił na powierzchnię ciała. O tym jak wielką (decydującą?) siłę ma wyobraźnia (tworzenie obrazów, widzenie) pisał między innymi Montaigne w swych „jedynych” „Próbach”:

„Pocimy się, drżymy, bledniemy, czerwienimy od poruszeń wyobraźni. Leżąc w miękkim łóżku, czujemy za jej działaniem takie wstrząśnienia, iż zdaje się nam, że wyzioniemy ducha; zasię wrząca młodość rozgrzewa się tak bardzo we śnie, iż niekiedy w sennym marzeniu nasyca swe miłosne pragnienia:

Jakby już dokonali tego, co potrzeba,

Puszczają strumień płynu i pościel swą mażą.”[2]

Do czego zmierzam? Otóż, uważam, że aby c o ś (wszystko) istniało lub zaistniało, wymaga to naszej w „to coś” wiary (umysł zakłada, że dany obraz który stworzył jest prawdziwy). Ma to moim zdaniem kluczowe znaczenie w kontekście sztuki w ogóle. Wierzymy w sztukę, wierzymy w dane przedstawienie na obrazie, widzimy w „okaleczonym” bloku kamienia kobietę…

Tak, definiuję tutaj wiarę jako widzenie konstytuujące obraz, który przyjmujemy za prawdziwy – istniejący. Oczywiście, jest jeszcze wiele innych jej definicji.

Agnieszka Wojtyna


[1] S. I. Witkiewicz, 622 upadki Bunga czyli demoniczna kobieta, PIW Warszawa 1978, str. 47

[2] M. Montaigne, Próby, t. 1, przeł. Tadeusz Boy-Żeleński, Biblioteka Filozofów t. 28, Hachette, 2009; kursywą – Lucret

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s