„Zły demiurg” Emila Ciorana

Goethe Johann Wolfgang

„Król Elfów”

Czyj galop tak tętni w wichrze i ćmie?
To ojciec z swym synem na koniu w cwał rwie,
to ojciec swe dziecię w czas wiezie spóźniony
i grzeje, ogarnia mocnymi ramiony.

– Mój synu, wciąż z lękiem twarzyczkę zasłaniasz
– Nie widzisz, mój ojcze, jak Elf nas dogania?
Król Elfów w koronie… i wlecze swój płaszcz…
– Mój synku, mgły wstają i wloką się, patrz!

„Pójdź do mnie, chodź do mnie chłopczyno bez obaw!
Znam ślicznych gier mnóstwo, chodź pobaw się, pobaw!
I pełno mam kwiatów na brzegach mych wód,
a matka ma chowa złocistych szat w bród…”

– Mój ojcze, mój ojcze, czyś tego nie słuchał,
co Elf mi obiecał, naszeptał do ucha?
– Uspokój się synku, uspokój się mały,
to wiatr tak w olszynach liść rusza, liść stlały.

„Choć piękny mój chłopcze, w te olchy… choć ze mną!
Me córki troskliwie hołubić cię będą.
Me córy tam tańczą, nim zejdzie świt –
wśpiewają, whuśtają i ciebie w swój rytm…”

– Mój ojcze, nie widzisz, tam w cieniu, przy drzewie
Król Elfów mnie wabi do swoich królewien
– Mój synku… mój synku sokoli mam wzrok:
To stare trzy wierzby szarzeją przez mrok.

„Ja kocham się w tobie, twój wdzięk mnie zniewolił,
a będziesz oporny, to porwę wbrew woli ! ”
– Tatusiu, tatusiu, ach jaki ból!
Już ciągnie mnie, ciągnie okrutny Król!…

Strach ojca porywa. Ostrogą spiął konia,
Wiatr ściga – a dziecko majaczy w ramionach.
I dopadł wrót domu, nim zeszedł świt.
Na rękach syn jego już nie żył, już stygł…

Zacznę od czasu. Jest on istotny z tego względu, że pochłonięcie niemalże całej książki na jednym wdechu (z wyjątkiem „Myśli uduszonych”) pozwoliło mi na wyłapanie niespójności filozofii autora. Choć nawet taki sposób czytania tej pozycji nie jest wymagany, gdyż na jednej tylko stronicy Cioran potrafi sobie zaprzeczyć. Przemykając przez tekst, zastanawiałam się – dlaczego tak się dzieje? Węszyłam w tym cel zamierzony. Może autor chce mieć czytelnika czujnego, rozważanego, może właśnie wyłapującego? Liczyłam na to, gdyż nie chciałam przypisywać mu jakiejś filozoficznej schizofrenii, co dyskredytowałoby go jako mentora.

„Zły demiurg” niejednokrotnie wprowadził mnie w momenty zadumy i szczególnie istotne – w myśli na temat czym jest sama filozofia. Nie doczytawszy jeszcze książki do końca, stwierdziłam: każdy powinien mieć filozofię swojej filozofii. Teza ta, tylko powierzchownie jest pleonazmem. Nie miejsce tu jednak na jej kontynuację.

Rozwiązanie wszystkich moich wątpliwości, a raczej ich potwierdzenia dokonuje Cioran na niespełna dziesięć stron przed końcem książki. Odpowiedzi udziela mi następującą „Myślą uduszoną”:

„Tym, co zostaje z filozofa, jest jego temperament, to, co każe mu się z a p o m i n a ć, oddawać się swym sprzecznościom, kaprysom, reakcjom niezgodnym z fundamentalnymi motywami jego systemu. Jeśli dąży do prawdy, niech wyzwoli się z wszelkiej troski o spójność. Wyrażać powinien tylko to, co myśli, a nie to, co p o s t a n o w i ł myśleć. Im bardziej będzie żywy, tym skwapliwiej podda się sobie, przetrwa zaś tylko wówczas, gdy zlekceważy zupełnie to, w co p o w i n i e n wierzyć.” [1]

Powyższy fragment wydaje mi się kluczowym w czytaniu i „rozumieniu” Ciorana. Kluczem bez którego miejscami można by go uważać za myślowego schizofrenika, pisarza niezdecydowanego, co do treści swojej książki, nie potrafiącego wyjść od ogółu do szczegółu. Cioran podaje nam filozofowanie na żywo, tak, jakbyśmy w tym samym momencie przysłuchiwali się jego myślom. Nie podaje nam „upieczonych” teorii na tacy, ale samo „myślenie”. Czytelnik bierny nic z tej lektury nie wyniesie.

Dygresja co do pierwszego rozdziału, czyli tytułowego „Złego demiurga”. Bawi mnie on, gdyż w moim skromnym odczuciu jest on napisany jakby w gniewie. Jeśli kłócimy się z kimś, sami będąc już ostro poddenerwowani, wyrzucamy tedy z siebie słowa prawdziwe lub nie, ale na pewno takie, które obierają za swój cel skrzywdzenie drugiej strony, wyrządzenia jej satysfakcjonującej nas przykrości. Pomijam tutaj etap późniejszy, kwestię poczucia lub nie winy z powodu wypowiedzianych słów. Rozdział ten ma dla mnie zabarwienie koloru: „nie lubię Chrześcijan, są głupi”, a jak wiemy każda teoria znajdzie swoich zwolenników oraz argumenty, które ją potwierdzają. Autor znajduje je, przytacza, by miejscami zrobić kleksa z rodzaju: „kto dołki kopie, ten sam w nie wpada”. Oczywiście Cioran miał prawo na wyrażenie w taki, a nie inny sposób swojego zdania, atoli przez pryzmat tego rozdziału autor jawi mi się jako rozzłoszczony chłopiec ciskający kamień w wodę. Proszę nie myśleć, iż zostały tu urażone moje „uczucia religijne”, gdyż wręcz przeciwnie. Cioran się dla mnie w tym miejscu rozkraczył na szczęście nie upadając jednak na tyłek, opierając się(!) na tym, co następuje później.

Początek książki w kontraście z jej dalszym przebiegiem i końcem jest dla mnie kolejnym potwierdzeniem „filozofowania teraz” jakim częstuje nas autor. Ewidentnie błyszczy, że po tak misternie konstruowanym demiurgu, w końcowych etapach książki nie pozostał już nawet jego cień. Cieszy mnie taki obrót spraw, ponieważ wyznaję pogląd, w którym wszystko oparte jest na sprzecznościach. Właśnie, o p a r t e. U Ciorana nie ma jednak reasumpcji tego oparcia, jest samo opieranie, które „zatacza koło”. Możliwe, że jest to słuszne podejście zakładające tylko owo podpieranie, a niemożliwość prawdziwej jedności tego, co wzajemnie się podtrzymuje:

„Ciało, coś tak o c z y w i s t e g o, jest przecież jakąś anomalią; im dłużej się nad nim zastanawiamy, z tym większą trwogą odwracamy się od niego. Im częściej je rozważamy, tym chętniej kierujemy się ku minerałowi, ku petryfikacji. Żeby znosić jego widok czy myśl o nim, konieczne jest coś więcej niż tylko odwaga; trzeba do tego cynizmu.” [2]

Agnieszka Wojtyna

William Blake (1757-1827) Wielki czerwony smok i niewiasta obleczona w słońce Akwarela , tusz, grafit na papierze 43.7 x 34.8 cm 1803-05

William Blake (1757-1827)
Wielki czerwony smok i niewiasta obleczona w słońce
Akwarela, tusz i grafit na papierze
43.7 x 34.8 cm
1803-05


[1] [2] Cioran Emil, Zły demiurg, Warszawa, Wydawnictwo ALETHEIA, 2008

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s